Dźwięki do mnie przybiegły,
Dotknęły ucha, zanuciły.
Chodź.
Pobiegłam za nimi.
Uciekłam
Z mojego domu,
Z mojego pokoju,
Z mojego życia,
Z mojego świata,
Z mojego ciała.
I dalej jestem gdzieś tam...
Pisząc palcem na skrawku nieba.
W parku goło
Ktoś ukradł wszystkie liście
Niewesoło
I nigdzie nie chce iść się
Wszędzie błoto
Deszcz się od rana spieszy
A ten głupek
Z ogonem, pies, się cieszy
Biega wokół
I śmieje się do chlapy
Mam na kurtce
Błotnisty odcisk łapy
No i jak tu
Na nosie zagrać chmurze
Chyba tylko
Z psem przebiec przez kałuże
I ochlapać
Wokoło wszystkie smutki
I zapomnieć
Że dzień jest taki krótki
Nikt z nas nigdy nie pamięta,
Że prócz ludzi są zwierzęta,
Które mają własne życie
Nie zbadane należycie.
Zwierzę zna się na higienie,
Zwierzę ceni współistnienie,
Zwierzę je, gdy głód poczuje,
Kocha zaś, gdy czuje ruję.
Ma w tych sprawach zakres węższy:
Przez okrągły rok nie węszy
I natrętnie się nie pęta.
Takie właśnie są zwierzęta!
Mają one swe problemy,
Lecz my o tym nic nie wiemy,
Nieświadomość określa byt,
Wstyd, proszę państwa, wstyd!
Jest, na przykład, zwierzę - krowa
Oswojona i domowa.
Czy jałówką zostać może?
Skąd! Bo już jest byk w oborze,
Przymus, gwałt, po prostu świństwo!
A świadome macierzyństwo?
A kto da całusa krowie?
Kto jej czułe słówko powie?
Kto głód pieszczot jej nasyci?
Gdzież są zacni sodomici,
Sodomici-humaniści?
Krowich pragnień nikt nie ziści!
Mają krowy swe problemy,
Lecz my oo tym nic nie wiemy,
Nieświadomość określa byt,
Wstyd, proszę państwa, wstyd!
Albo kura! Która kura
Chociaż coś u ludzi wskóra?
Kura znosi swoje jajo,
Ludzie jajo zabierają!
Ona siły swe podwaja,
Znosi coraz nowe jaja,
Lecz wnet ludzie je przechwycą,
By się raczyć jajecznicą,
I ta postać tak szlachetna,
Choć wciąż rodzi - jest bezdzietna.
A czy kura to bohema?
Nie! Chce dziecko mieć! I nie ma.
Kury mają swe problemy,
Lecz my o tym nic nie wiemy,
Nieświadomość określa byt,
Wstyd, proszę państwa, wstyd!
Jest też inne zwierzę - świnia.
I co człowiek z nią wyczynia?
Schab, golonkę, świńskie mięso
Je, aż uszy mu się trzęsą,
Lerz gdy się już dobrze naje,
Proszę - co za obyczaje!
Pierwszy lepszy drab z Powiśla
Wpadłszy w złość - od świń wymyśla
I nazywa świńskim ryjem
Każdą gębę, którą bije.
Czy ten objaw chuligaństwa
To nie świństwo, proszę państwa?
Mają świnie swe problemy
Lecz my o tym nic nie wiemy,
Nieświadomość określa byt,
Wstyd, proszę państwa, wstyd!
Ludzie! Zmieńcie swe narowy,
Niech nie psuje wam opinii,
Że ktoś w sobie ma coś z krowy,
Z kury albo wręcz ze świni.