Są pewne rytuały, które zachowuję:
więc: tapczan tylko w połowie zajmuję,
nóg pod stół kuchenny nie wsuwam za daleko.
drzwi otwieram szybko, by nie za długo czekał.
Panie Boże
wszystkich żywych stworzeń
jeśli gdzieś ma być to psie niebo,
to wiem, że mój pies leży u drzwi
z pyskiem na łapach
i czeka.
Bo pies jest w pełni psem wtedy,
gdy ma kochanego człowieka.
Niech tam będzie mu tak jak tutaj,
tylko bezboleśnie,
bo inaczej pies wróci do mnie,
położy się na schodach
i zażąda powrotu do domu,
miski, koca, miejsca na tapczanie.
I ptaków w ogrodzie, by móc szczekać na nie
I kilku kotów, żeby ćwiczyć pościgi
I żeby ogonem
znów rozmawiać ze mną na migi.
Bo ja, proszę pana, kocham ptaki.
Wróble jak dzień powszedni
i smukłe przecinki jaskółek,
dostojne fraczki srok
i żółte dzioby kosów
Nawet natrętne gawrony
i te wszystkie ptaki,
których nazwać nie umiem.
Rozmawiam z nimi a one popatrują na mnie
mądrymi oczami.
Kiedy przylatują by się napić
widzę jak woda wypełnia im wzniesione gardziołka
i wtedy podpływa ku mnie
wzruszenie.
Najukochańszy bo prosty jak ptaki
bo przychylony czule ku ziemi
i jej najmniejszym istotom.
Oczy pewnie miał jasne jak niezapominajki
Biedaczyna
wytyczał dla nas ścieżki najprostsze
lecz my nie umiemy ich odnaleźć.
Dlatego
topimy kocięta
porzucamy psy gdy już nam się znudzą
zabijamy osy, komary i muchy.
W cyrkach zaśmiewamy się z tresury.
Święty Franciszek ze zgrozą patrzy z nieba
ale nawet nie umiałby podnieść głosu
więc w fałdach habitu tuli
ofiary naszego człowieczeństwa
Heifer whines could be human cries
Closer comes the screaming knife
This beautiful creature must die
This beautiful creature must die
A death for no reason
And death for no reason is MURDER
And the flesh you so fancifully fry
Is not succulent, tasty or kind
It’s death for no reason
And death for no reason is MURDER
And the calf that you carve with a smile
Is MURDER
And the turkey you festively slice
Is MURDER
Do you know how animals die ?
Kitchen aromas aren’t very homely
It’s not "comforting", cheery or kind
It’s sizzling blood and the unholy stench
Of MURDER
It’s not "natural", "normal" or kind
The flesh you so fancifully fry
The meat in your mouth
As you savour the flavour
Of MURDER
NO, NO, NO, IT’S MURDER
NO, NO, NO, IT’S MURDER
Oh... and who hears when animals cry?
PRAWDZIWA OPOWIEŚĆ GAŹDZINY Z BUKOWINY (zasłyszana w 1965 r.) Maryla Jabłońska, I nagroda w I Konkursie Literackim "O wegetarianiźmie wierszem"
Krowa była stara
Mleka mało dawała
Gazda rzekł do żony
Jutro zaprowadzisz
Krasulę na spęd.
Gaździna tego zrobić nie chciała
Lecz się chłopa bardzo bała
Bo rękę miał ciężką
Oj ciężką!
Z Krasulą nazajutrz powędrowała
Wyszły z zagrody wartko
Nagle gaździna się zorientowała
Że krowa idzie co raz wolniej i wolniej
Aż w końcu stanęła.
Gaździna spojrzała
I cała aż struchlała
Bo jej Krasula po prostu
Płakała.
Gaździna
-tak mi opowiadała-
Objęła krowę za szyję
I razem z nią łzy lała.
Ale na pamięć pięści chłopa
Wraca jej trzeźwość umysłu
Ciągnie więc krowę do przodu
Postronek napręża
A tu krowa
Przed nią – gaździną
Klęka.
I kto powie
Skąd ta krowa
O bliskiej swej śmierci wiedziała
Że łzami
Na kolanach
O swe życie prosiła
I oczywiście serce gaździny wzruszyła
Wracają!
Krowa do domu
Jak na skrzydłach pędziła
Ledwo gaździna
Za nią nadążyła
A gazda
Gdy je zobaczył we wrotach
Cały zatrząsł się ze złości
I gaździnie – oczywiście – porachował
Kości.
Nazajutrz chwycił postronek
I z Krasulą wyszedł z zagrody
O tym
Jak Krasula z nim na ubój szła
Gaździna się nie dowiedziała
Bo się gazdy zapytać bała
Ale za Krasulą płakała!
Także i wtedy
Gdy mi to po latach opowiadała.
PRZEPRASZAM... Jacek Duczmalewski, II nagroda w I Konkursie Literackim "O wegetarianiźmie wierszem"
Za noże wbijane w piersi
I za poderżnięte gardła
Za rzeźnie, haki i siekiery
Sznury, łańcuchy i hamburgery
Wątróbki, szynki i kiełbasy
Reklamy, sklepy, rarytasy
Za transport, kije, złamane kości
Buty i pięści użyte w złości
Za wrzaski, klatki i kamienie
Ból, obojętność i cierpienie
Przepraszam